Przesyłałam reklamy do drukarni. Nie ja ją oczywiście przygotowywałam, tylko jakieś studio z Warszafki. Po sprawdzeniu nie grało mi tam parę rzeczy, więc przesyłali kolejny raz, potem jeszcze poprawiali format, potem jeszcze pasery i kolorory dodatkowe, tak, że łącznie przesyłali coś z 5 razy. Od maili spuchła już moja skrzynka. Miałam dość, więc wysłałam wreszczie do drukarni. Lecz dla czystego sumienia zadzwoniłam od razu.
Czy mogą sprawdzić?
Mogą.
Po pół godzinie potwierdzam. Świetnie. Wszystko ok.
O 16 wysłałam resztę stron i pytam jeszcze raz. Z 13 stroną gra?
Pewnie. Super.
Na drugi dzień dzwonią, że coś źle, lecz z czymś zupełnie innym. Ale 13 jest w porządku? (Znienawidzą mnie w tej drukarni, ale wolę to niż dzwonić do debili z tego studia)
Tak. Nawet kartka wisi, że mają uważać na 13 stronę.
Minęła dwunasta, zaczęli drukować. I co?
Eeeeee. Strona 13 jest źle……
Poprawcie….
Jak tu nie wierzyć w pechową 13?