Nowa praca, nowe wyzwania.
Zamieniłam małe i spokojne komputery na olbrzymie maszyny które ryczą głośno a ich naturalny zapach powala siłą i aromatem. Jednak maszyna to maszyna. Tylko trzeba nauczyć się gdzie głaskać, a będzie mruczeć przyjaźnie gdy się oswoi. Te wymagają trochę więcej opieki, bo krążą w ich żyłach płyny o barwie cyjanu, yellow, black i magenty. A jak to z płynami bywa płyną barwną strugą.
Maszyna pluje ciągle, czasem popuści kleksa i ciągle mam szmatkę w pogotowiu by wytrzeć wstydliwe wydzieliny.
Poję ją regularnie by rosła w zdrowiu. A wypić potrafi, co raz nowa litrowa flaszka przemienia się w połacie kolorowych płaszczyzn wypełnionych fragmentami zdjęć i pojedynczymi słowami z których zdania złożą się dopiero po tygodniu czy dwóch gdzieś na drugim końcu Polski.